czwartek, 26 września 2013

Czas posprzątać ten bałagan!

Jak często sprzątasz dom, w którym mieszkasz? Pewnie co najmniej raz w tygodniu. Sprzątasz dlatego, że źle Ci się żyje w brudzie, wolisz świeży, pachnący pokój niż stertę niepoukładanych ubrań. Zanim zaczniesz sprzątać, najpierw musisz zdać sobie sprawę z tego, że w danym pomieszczeniu jest bałagan. Jak już zdasz sobie sprawę z tego, że trochę tu brzydko pachnie, zabierasz się do sprzątania. Najpierw sprzątasz dom, odkurzasz, myjesz podłogi, układasz rzeczy, a na końcu zmęczony sam idziesz się wykąpać. Tak samo jest w naszym życiu. Niestety czasem w nasze sumienie wda się bałagan. 

Popadamy w różne uzależnienia (nikotyna, alkohol, narkotyki), odcinamy się od świata zewnętrznego i zapaskudzamy samego siebie. Stajemy się źli, że dopuściliśmy do takiego stanu, obwiniamy siebie oraz najbliższych. Czujemy, że nie ma już dla nas ratunku, więc popełniamy błędy dalej, dalej, dalej i dalej.
tutaj musimy się zatrzymać, powiedzieć: STOP, KONIEC, NIE CHCĘ TAK ŻYĆ. Kiedy zrozumiemy, że (mówiąc kolokwialnie) wpadliśmy w niezłe bagno i chcemy z niego wyjść, to już jest połowa sukcesu. Następnie zastanawiamy się co dalej. Idziemy na długą terapię, która przynosi rezultaty, spłacamy długi i wydaje nam się, że jest już wszystko dobrze. Jednak nie czujemy się w pełni szczęśliwi, czujemy, że czegoś nam jeszcze brakuje. Myśleliśmy, że odczujemy ulgę, jednak tak się nie stało. Nagle odzywa się nasze sumienie, które mówi nam, że chyba o czymś zapomnieliśmy. Mówi nam, że zapomnieliśmy o Kimś bardzo ważnym. Co robimy? Wertujemy w pamięci… ciotki, babcie, kuzynki, kuzynowie, bracia, siostry, rodzice, przyjaciele, znajomi – nie, no przecież z wszystkimi się pogodziłem. Potem nasze sumienie mówi nam, że chyba zapomniałeś o spotkaniu z tym ważnym Kimś. Znowu to samo; urodziny, mamy, babci, ciotki, impreza u znajomych – nie, no o wszystkim pamiętam.
 I dopiero na samym końcu przypominamy sobie o Bogu i zdajemy sobie sprawę, że nigdy nie osiągniemy pełni szczęścia, jeśli nie zrobimy porządku we własnym sumieniu, w swoim duchowym życiu. Udajemy się na spotkanie z Bogiem w sakramencie pokuty i dopiero po WYZNANIU wszystkich swoich GRZECHÓW, stajemy się "czyści" . Tylko Pan Bóg i życie w jedności z Nim spowoduje, że będziemy naprawdę szczęśliwi! :) U kogoś z Was zrobił się bałagan? Może czas go posprzątać?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz