czwartek, 26 września 2013

Wierzący ale niepraktykujący

Dzisiaj chciałam poruszyć ten temat, ponieważ bardzo mnie on denerwuje. Nie rozumiem ludzi, którzy nazywają siebie wierzącymi katolikami ale niepraktykującymi. Co to znaczy? Rozumiecie coś z tego? Bo ja niewiele. Kim jesteśmy, że możemy sobie wybierać przykazania do których będziemy się dostosowywać? ”Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.” - bardzo ważne przykazanie! Każdy wierzący i ochrzczony w imię Chrystusa ma obowiązek uczestniczyć co niedzielę w Mszy Świętej. Eucharystia jest to pamiątka i uosobienie Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa. Ludzie, którzy dobrowolnie nie uczestniczą we Mszy Świętej z biegiem czasu oddalają się coraz bardziej od Boga. Nie przyjmują Komunii Świętej, czyli nie chcą żeby Pan Bóg zamieszkał w ich sercu. Bynajmniej jak tak to rozumiem, ciężki mi stwierdzić czym kierują się ci ludzie i dlaczego odrzucają Boga. W sumie jak przeczytasz sobie tytuł tej notki, to pewnie pomyślisz, że brzmi to całkiem sensownie. Wierzący no bo przecież wierzy w Boga, niepraktykujący, bo nie chodzi do kościoła, nie stosuje się do przykazać – logiczne ale czy taką osobę można nazwać wierzącą? Ktoś kto nie chodzi do Kościoła odrzuca możliwość korzystania z sakramentów. Czy nie są to początki hipokryzji?
 „Wierzę (…) w jednego Pana Jezusa Chrystusa. (…) On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba. I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem. Ukrzyżowany również za nas, pod Poncjuszem Piłatem został umęczony i pogrzebany”
Zdajecie sobie sprawę co oznaczają te słowa? Czy można wierzyć w Boga i nie pofatygować się na niedzielną Eucharystię? Przecież jak można wierzyć w te słowa i nie wybrać się na spotkanie z Kimś kto totalnie bezinteresownie, umarł za nas na Krzyżu? Nie można!    Przypomnij sobie teraz ten moment, kiedy po raz pierwszy się zakochałeś/aś. Pamiętasz jak biegłeś/aś na spotkanie z ukochanym/ukochaną? Tak sobie powinnaś/powinieneś biec na spotkanie z Bogiem! : )
„Powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych, a Królestwu Jego nie będzie końca”. „Oczekuję wskrzeszenia umarłych i życia wiecznego w przyszłym świecie”.
A ten fragment? Czy można wierzyć w życie wieczne, a jednocześnie zabiegać tylko o dobra ziemskie, o poprawienie swoje ziemskiego życia, bytu? Pisałam już o tym wcześniej. Przed Bogiem nie staniesz z 5 samochodami, 6 domami i 9 zerami na koncie. Przed Bogiem to nie będzie się liczyło, będzie liczyły się jedynie Twoje dobre uczynki, Twoje serce, sumienie. Pana Boga nie przekupisz, a za żadne nawet ogromne pieniądze nie kupisz sobie Raju.
„Wierzę w jeden, święty, powszechny, apostolski Kościół.”
To jest chyba zdanie, które idealnie pokazuje, że niemożliwe jest bycie osobą wierzącą ale niepraktykującym. Nie da się wierzyć, że Kościół jest jeden i jednocześnie nie włączać się we wspólnotę ludzi wierzących.
Podsumowując uważam, że osoba, która nie uczestniczy w Eucharystii, nie przyjmuje sakramentów i nie stosuje się do przykazań nie ma prawa nazywać siebie katolikiem wierzącym ale niepraktykującym. Tacy ludzie absolutnie NIE są katolikami, a jedynie oszukują samych siebie, szukają wymówki. Jak doskonale wiemy z Ewangelii, stanięcie w prawdzie przed samym sobą jest pierwszym krokiem ku nawróceniu…


Czy to czasem, nie tak działa?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz